Jedenasta edycja Offeliady za nami

Koniec zeszłego tygodnia zdecydowanie należał do X muzy. W Pierwszej Stolicy mieliśmy okazję nadrobić zaległości filmowe, wchłonąć co nieco z atmosfery prawdziwego OFFu czy spotkać się z wybitnymi postaciami kina niezależnego; postaciami, które na co dzień tworzą świat filmu i wysoką kulturę. Wszystko to za sprawą jedenastej edycji Festiwali Filmowego OFFeliada, która odbywała się w Miejskim Ośrodku Kultury między 2 a 5 listopada 2017.

Festiwal rozpoczął się inauguracją wernisażu z cyklu „Po OFFowej stronie Gniezna” – autorstwa Krzysztofa Krawczyka. Twórca zaprezentował serię fotografii pod tytułem „Strefa ciszy”, inspirowaną widokiem krajobrazu oraz wizytą w Prypeci, gdzie także – jak sam przyznał – wykonał kilka zdjęć.

Pierwszy dzień zaskoczył nas także pokazami specjalnymi, do których można było zaliczyć „Wściekłość” Michała Węgrzyna oraz „Diversion End” Michała Krzywickiego. Po projekcjach była okazja do dyskusji z twórcami, którzy chętnie dzielili się doświadczeniem prosto z planu filmowego.

Kolejne dni festiwalowe nie pozostały daleko w tyle – większość OFFeliadowego czasu pochłonęły sesje konkursowe, które łącznie zajęły przeszło 12. godzin Dodatkowo piątek i sobota, podobnie jak dzień otwarcia, obfitowały w kolejne pokazy specjalne – widzowie mogli zobaczyć m.in. „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham” w reż. przewodniczącego Jury Głównego OFFeliady, Pawła Łozińskiego. Nie zabrakło także inspirujących spotkań z pozostałymi gośćmi festiwalu – Wiolą Sową, Moniką Talarczyk-Gubałą czy Katarzyną Czajką-Kominiarczuk, znaną bliżej jako „Zwierz Popkulturalny”.

Gala finałowa natomiast przypadła na ostatni dzień OFFeliady i zwieńczyła trzy dni wytężonej pracy Organizatorów i całej Ekipy Festiwalowej, podsumowała wszystkie sesje konkursowe i uraczyła nas werdyktem Jury. Paweł Łoziński oraz pozostali jurorzy podkreślali wysoki poziom filmów oraz przyjazna atmosferę festiwalu. Oprócz tradycyjnych podziękowań, zdjęć i dedykacji posypały się też obietnice powrotu do Pierwszej Stolicy. I mimo tego, że kolejna, XII już edycja Festiwalu dopiero za rok, wszyscy kinomani opuszczali MOK z wypiekami na twarzy i niezwykłymi wspomnieniami.

Zdjęcia: Anna Farman