DEPOZYT I TEATRY OTWARTE W NOWEJ SOLI

Gospodarzem Spotkań Teatrów Otwartych w Nowej Soli jest Teatr Terminus A Quo. Ten legendarny już zespół kreowany przez Edwarda Gramonta to nie porównywalna z nikim w Polsce machina, przez którą przez 40 lat istnienia przewinęło się 530 aktorów. Sam Edward Gramont także jest pewnym fenomenem, któremu udało się stworzyć hybrydę teatru niezależnego z teatrem młodzieżowym, który isnieje mimo ogromnej rotacji aktorów. Obok gospodarzy na STO prezentowały się wybrane i zaproszone przez szefa Festiwalu zespoły z całego kraju.

Choć pewnym kluczem tych spotkań jest artystyczne pokrewieństwo czy nawet twórcze przyjaźnie, Gramont zaprasza zespoły, które mają coś do powiedzenia widzowi, nie ma tu przypadkowości. Wśród wykonawców takich jak choćbyWojciech Kowalski, Marcin Ciężki, Teatr Strefa Otwarta, Teatr Ecce Homo i rzecz jasna Teatr Terminus A Quo znalazły się i młode grupy czasem działające przy ośrodkach kultury jako sekcje. Zarówno jednak Hesperydy z Chełma, Młode Dzielne Kuropatwy z Rzeszowa, jak i nasz gnieźnieński Teatr w Depozycie pokazały przedstawienia godne uwagi. To kolejny dowód na to, że Terminus umiejętnie zaciera granice, szukając w sztuce wartości nadrzędnych, rezygnując z wyścigów konkursowych.

STO dla mnie to podróż sentymentalna w rzeczywistość magiczną teatru otwartego, za którą tęsknię. Te 2 dni oglądania spektakli we dnie i w nocy dały niebywały reset od pierdół i głupot, którymi z racji na zawód często się muszę zajmować, od nieistotnych spraw, w które często dajemy się wciągnąć, gazetowych sensacyjek typu radni się pokłócili czy poseł opluł posła. W teatrach, które oglądaliśmy jak ktoś na kogoś pluje to, to musi mieć powód i znaczenie. Zobaczyliśmy, a myślę, że młodzi ludzie z Teatru w Depozycie po raz pierwszy w takiej atmosferze, intensywności i miejscu jak Sala im. Ryszarda Cieślaka kilkanaście spektakli. W tym kilka wybitnych to lepsze niż niejedne warsztaty. Bo teatr zaczyna się od wyobraźni, bez niej się kończy nawet przy powalającym warsztacie. Podglądanie cudzej wyobraźni to niezwykła podróż, a jak powiedział ktoś mądry, podróże kształcą – mówił po powrocie Jarosław Mikołajczyk.

Teatr w Depozycie był najmłodszą stażem grupą w zestawieniu. Pan Sławek wernisaż III miał też w Nowej Soli kilka wartości i znaczeń dodanych. Przypomnijmy zdarzenie to realizowane przez Teatr w Depozycie to połączenie wystawy rekwizytów ze spektakli Teatru Wizji Czerwona Główka z działaniami teatralnymi i tekstami Sławomira Kuczkowskiego z tomu Piętno.

To właśnie Depozyt po Sławku Kuczkowskim jest kluczem przedstawienia. Związek gnieźnieńskiego poety i wizjonera z Teatrem Terminus A Quo i samym Edwardem Gramontem może określić jedynie słowo przyjaźń, podkreślał to zresztą i Edward Gramont. – Sławek był człowiekiem niezwykle ciepłym i uważnym, a przede wszystkim pokornym. Wymyślił formułę teatru, jakiej chyba nie było przed nim, to nie był teatr jednego, ale dla Jednego. Budował niezwykłe przestrzenie do medytacji, by wpuszczać na ogromna salę jedną osobę. Ta osoba nie miała żadnych ograniczeń również czasowych, Sławek ją zostawiał sam na sam ze scenografią, to się działo w nocy. Tak że czasem rozstawiał swój specyficzny teatr bez aktora dla 5 osób. To był bardzo ważny dla nas człowiek, debiutował tu w Nowej Soli na imprezie, która wtedy nazywała META Mityng Teatrów Amatorskich, dzisiejszy Festiwal to właściwie ta sama impreza w nieco innej formule i z inna nazwą. I teraz po latach Jarek z młodą grupą przywozi nam Pana Sławka, ogromnie się cieszę – powiedział zapowiadając spektakl Edward Gramont. Szef Terminusa mówił ciepło w wszystkich wykonawcach, których zaprosił, ale o każdym bardzo osobiście.

Teatr w Depozycie pojechał do Nowej Soli bez saxofonisty i dudziarza, mimo tego Pan Sławek wernisaż III wpadł dobrze. Został ciepło przyjęty zwłaszcza przez Terminus i Teatr Prawdziwy. – Trochę to był występ oparty na pewnej rezygnacji, wystawa, która towarzyszy naszej grze była jedynie zaznaczona, zrezygnowałem też z podnoszenia „wieży Babel” była tym razem stałą kompozycją. Nie wynikało to z żadnych innych przyczyn jak tylko by niczego nie utrudniać, miałem świadomość, że wspaniały ośrodek Terminusa daje nam wszelkie możliwości, ale też ma tylko jedną salę. Jeśli nawet Pan Sławek trochę na tym stracił, nie stracił na tym Sławek Kuczkowski. Zrezygnowałem też z uteatralnienia końcówki, czyli Bajki o Sławku, którą czytam na koniec, może trochę niepotrzebnie, ale tu opowiadałem ją wśród przyjaciół, a ta bajka nie jest bajką, tylko historią, która wydarzyła się naprawdę, na sali jest też mój syn, który po części jest kluczem tej bajki, pomyślałem, że tu u Edka nie będę robił z tego teatru. Dla mnie ważne, że młoda ekipa Depozytu dała radę. Zrobiliśmy też coś więcej niż spektakl, nie pozwalamy zapomnieć, o takim przyjacielu jakim był nie tylko dla nas Sławomir Kuczkowski, wieziemy wybitnego poetę i wizjonera nie boję się też tych słów Portiera Pana Boga z Gniezna w Polskę – pointuje Jarosław Mikołajczyk. Warto wspomnieć, że obecny skład Teatru w Depozycie działa od września bieżącego roku, a spektakl uległ zmianom by brali w nim udział wszyscy członkowie grupy.

Wspomniane spektakle, które obejrzeli widzowie, ale też wśród nich Teatr w Depozycie, które zostawiły w młodych ludziach ogromne emocje i sporo inspiracji to przede wszystkim Kabaret po tamtej stronie przejmująca opowieść o czasach getta warszawskiego w wykonaniu Marcina Ciężkiego z Gorzowa Wlkp., perfekcyjny Bal w operze w wykonaniu grupy Młode Dzielne Kuropatwy z MDK Rzeszów, nagrodzony owacjami na stojąco monodram Wojtka Kowalskiego z Teatru From Poland 3xtak Rudnicki, Szeptuchy przygotowane przez Hesperydy z Chełma i monodram Anny Rakowskiej z Teatru Strefa Otwarta pt. Salome. Młodzi gnieźnianie wspominają też Teatr Prawdziwy 55+ i pokazy Terminusów z monodramem Justyny Dywańskiej – Usuwanie Alejandry, bawili się też na produkcji Karola Barckiego, dodają jednak, że nie widzieli wszystkiego zwłaszcza tych spektakli, które zaczynały się po 3.00 nad ranem.

Dziś już wiemy, że Teatr w Depozycie działający pod auspicjami MOK będzie współorganizował XIV Mityng Teatralny im. Sławka Kuczkowskiego w czerwcu przyszłego roku. Na program Mityngu spory wpływ będzie miała ta wizyta w Nowej Soli. Poki co wiadomo, że obok Ziemi Jałowej Teatru Terminus A Quo zaproszono podczas STO Młode Dzielne Kuropatwy i Wojciecha Kowalskiego, pojawią się też prawdopodobnie Pomarańcze w uchu na skarpie bez kartki Karola Barckiego.

Na wyraźną prośbę kierownika artystycznego Teatru w Depozycie podkreślamy, że:
– wyjazd nie byłby możliwy bez finansowego wsparcia Miejskiego Ośrodka Kultury.
– w 20 osobowej ekipie Teatru w Depozycie 5 osób stanowią ludzie związani z redakcją Popcentrali: Noemi Gadzińska, Natalia Kryszak, Wiktoria Młynarczyk, Tymoteusz Mikołajczyk i Mixer.
– do Nowej Soli zespół pojechał w składzie: Filip Biront, Hanna Bojarska, Angelika Bosacka, Noemi Gadzińska, Jakub Gawron, Ewa Jenek, Dorota Jenek, Natalia Kryszak, Kamila Kujawska, Jarosław Mikołajczyk, Tymoteusz Mikołajczyk, Wiktoria Młynarczyk, Katarzyna Pokora, Daria Szałamacha, Karina Stefankiewicz, Adam Wędzikowski.

– ponadto w grupie są Dominika Srocka, Mikołaj Woźniak, Rafał Kaczmarek, Olek Popielak a zespół się rozrasta.

zdj. Noemi Gadzińska + 1 x Terminus a Quo
Źródło: www.popcentrala.com